Nierzadko zastanawiamy się, czy teorie z zakresu nauk społecznych powstałe dziesiątki lub setki lat temu mogą być przydatne w analizie współczesnych zjawisk. Problem ten dotyczy także teorii ekonomicznych, które tworzą naukę ekonomii nie w drodze bezpośredniej kumulacji wiedzy poprzez zastępowanie starych koncepcji nowymi, lecz przez współistnienie obok siebie różnych szkół. W zależności od okresu dany nurt ekonomii staje się paradygmatem, czyli dominującym podejściem wśród uczonych. Aktualne uwarunkowania gospodarcze sprzyjają „popularności” raz jednej szkoły, a raz innej, co widać wyraźnie na przykładzie dominacji ekonomii neoklasycznej o wolnorynkowym charakterze do kryzysu z 1929 roku, która ustąpiła postulującej interwencjonizm rządowy ekonomii keynesowskiej wypartej z kolei przez monetaryzm przywracający znaczenie rynkowi z powodu inflacji lat 70’ XX – wieku.
Ekonomia neoklasyczna powstała w latach 1871-1891 jako wynik połączenia dorobku rewolucji marginalistycznej z 1871 roku, która traktowała potrzeby konsumentów jako źródło wartości (ceny) produktów i wcześniejszych poglądów ekonomistów klasycznych wskazujących na pracę (koszty produkcji) jako czynnik determinujący ceny. Od tego momentu prawo popytu i podaży stało się oczywiste, przyjmując jednocześnie rolę argumentu na rzecz skuteczności działania mechanizmu rynkowego. Szkoła ta opisywała więc gospodarkę rynkową, której początki sięgają ostatnich dekad XVIII wieku, gdy rozpoczynała się industrializacja Wielkiej Brytanii, a klasyczne postulaty liberalizacji handlu zostały zrealizowane do połowy wieku XIX, przynosząc wzrost poziomu życia materialnego społeczeństw Europy Zachodniej (PKB per capita Wielkiej Brytanii pomiędzy 1700 rokiem a 1870 potroiło się, podczas gdy wskaźnik ten dla Europy Wschodniej wzrósł tylko o połowę). Przekonanie neoklasyków o skuteczności rynku w alokacji zasobów miało swoje uzasadnienie.
Utrata powyższego przeświadczenia przyszła wraz z kryzysem 1929 roku, gdy pierwszy raz w historii zmierzono się z problemem masowego bezrobocia (np. poziom bezrobocia w Belgii w 1934 wyniósł 18%) wywołanego przez krach giełdowy wiązany z paniką inwestorów-amatorów, których krytykował w 1936 roku J. M. Keynes. Pomijam tu alternatywne wyjaśnienia źródeł kryzysu, ponieważ będą one tematem kolejnego artykułu, natomiast tu istotnym wydaje się fakt, iż powszechnie uwierzono w zawodność rynku, co przełożyło się na ogólny klimat polityki gospodarczej po drugiej wojnie światowej. Nawet w krajach kapitalistycznych dominował pogląd, że rząd powinien ingerować w mechanizm rynkowy, wprowadzając regulacje i realizując odpowiednią politykę fiskalną, aby zapobiegać zgubnym skutkom wahania koniunktury w postaci spadku produkcji i zatrudnienia.
Ekspansywna polityka fiskalna Stanów Zjednoczonych obok innych czynników przyczyniła się w dużej mierze do światowej inflacji lat 70’ XX wieku, która pojawiła się jeszcze przed kryzysem naftowym (w 1970 roku wynosiła już 5,8%). Naturalnym stało się poszukiwanie nowego paradygmatu w ekonomii, gdyż szkoła keynesowska, podobnie jak poprzednio ekonomia neoklasyczna, została skompromitowana. Monetaryzm rozwijany przez M. Friedmana od 1956 roku pojawił się jako nowe i jednocześnie stare podejście, gdyż stanowi on modyfikację nurtu neoklasycznego z naciskiem na założenie stabilności sektora prywatnego wobec destabilizującej roli państwa, realizującego błędną politykę monetarną oraz sprzyjającą inflacji politykę fiskalną. Odtąd deregulacja i prywatyzacja to nowe narzędzia polityki gospodarczej polegającej na wycofywaniu się rządu z gospodarki.
W obecnych niespokojnych czasach pozostaje nam obserwacja i refleksja nad dorobkiem poprzednich pokoleń ekonomistów. Można przyjąć, że teorie z przeszłości mają potencjał jako narzędzie pomocne w wyjaśnianiu bieżących wydarzeń. W zasadzie zawsze „to, co zmienne dawało się przecież uchwycić i określić jedynie na tle tego, co się powtarza, powraca, znaczy kolejne etapy nieodwracalnego przebiegu.” Cykliczność zjawisk, nie tylko gospodarczych, ale przede wszystkim przyrodniczych, jest faktem, wobec tego naturalną rzecz stanowi dostrzeganie podobieństw pomiędzy pewnymi aspektami przeszłości i współczesności, chociaż nigdy nie uznamy ich za tożsame. W dodatku „dla badacza zjawisk specyficznie <ludzkich>, zjawisk świadomości – zbiorowej czy indywidualnej – same fakty są równie istotne jak sposoby ich rozumienia , ich komentowania.” Myśl ekonomiczna jawi się zatem jako sposób rozumienia gospodarki danej epoki, która nosi znamiona przeszłości oraz elementy zapowiedzi przyszłości, więc „stare” koncepcje jako komentarz do ówczesnych zjawisk warunkujących teraźniejszość przyczyniają się do głębszego rozumienia obecnej rzeczywistości.
Małgorzata Korczyk
Bibliografia:
Bartkowiak R. (2019), Historia myśli ekonomicznej, PWE, Warszawa.
Korczyk M. (2019), Wpływ prawa rynków Saya na rozwój ekonomii głównego nurtu, SGH, Warszawa.
Korczyk M. (2022), Młynarski vs Triffin: jeden czy dwa dylematy?, [w:] System z Bretton Woods i jego dziedzictwo. Od pieniądza złotego do cyfrowego, red. Bartkowiak R. , Ostaszewski J., Polański Z., SGH, Warszawa.
Maddison A. (2007), Contours of the World Economy I-2030 AD. Essays in Macro-Economic History, Oxford University Press.
Porębski M. (1989), Granica Współczesności 1909-1925, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa.
